czwartek, 26 grudnia 2013

Prolog - Zdarzają się sy­tuac­je, w których być rozsądnym znaczy być tchórzem.

Przerażona kobieta z małym płaczącym dzieckiem na rękach przedzierała się przez tłum.
Nikt nie wiedział co się właściwe stało ani nawet nie przypuszczał, że niedługo cała wyspa zwana Atlantydą zatonie...
Wszystkie budynki były ogromne i zbudowane z marmuru ozdobionego szafirami które, połyskiwały w słońcu. Wydawały się takie niezniszczalne i wieczne....  Nad stolicą górował wielki budynek inny niż wszystkie, całkowicie pokryty złotem.
Pałac Argona. Siedziba rodziny królewskiej
Właśnie Atlantis - stolicą Atlantydy - wstrząsnął kolejny wstrząs.
Ludzie w panice opuszczali domy i ruszali do łodzi, szukali krewnych. Na ulicach panował totalny chaos.
Kobieta z rozwrzeszczanym dzieckiem, ubrana w błękitną szatę ozdobioną ametystami, długimi blado fioletowymi włosami spiętymi - również - ametystowymi spinkami, nie była w cale jakimś dziwnym przypadkiem, gdyż każda kobieta  w tłumie miała kolorowe włosy i szaty ozdobione różnymi kamieniami. Była więc zwykłym przypadkiem.
Przepychała się do łódek. Chciała - co normalne - uciec, ocalić siebie i dziecko, a jak nie siebie to tylko dziecko.
Kolejny wstrząs silniejszy.
Kobieta już biegła nagle ktoś dotknął jej ramienia.
-Athiniss! -zawołał ktoś. Kobieta odwróciła się i ujrzała przystojnego mężczyznę, dziecko przytuliła mocniej do swojej piersi.
-Zoren... - szepnęła, a potem strzeliła mu tylko w twarz. W jej oczach pojawiły się łzy. - Ty glonie! - wypluła to słowo.
-Athii...Ja nie wiedziałem....Czy to...To-zaczął zupełnie nie zrażony jej słowami i czynami. Kobieta wpadła mu w słowo.
-Tak-powiedziała i zachwiała się znowu, wraz z kolejnym wstrząsem mężczyzna chciał ją złapać, ale ona wyślizgnęła mu się i pobiegła w stronę odpływających łodzi.
Postąpiła teraz trochę nie fair, ale przecież on też. Nie wyznał jej kim był, a ona potem czuła się podle, czuła się wykorzystana, ale może jakby dała swoją malutką córeczkę jemu... Miałaby - chociaż ona - większe szanse na przeżycie?
Dobiegła do łodzi i ktoś przejął od niej jej dziecko w samą porę, bo Atlantyda właśnie zatonęła....


[Wznawiam to opowiadanie i oto nowy - stary prolog troszeczkę odświeżony !
Cytat - Marie von Ebner-Eschenbach ]

2 komentarze:

  1. woow fajne! zapowiada się ciekiawie

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się ciekawie!! napiszesz dalej??

    OdpowiedzUsuń